"Sekret klęczącego drzewa" w ramach "Lata w teatrze" na rynku w Krasnymstawie
fot. mat. Okno na teatr

Ewa Wycichowska: W sferze tańca trzeba nadal intensywnie odczarowywać granice

- Tu celem nie jest wyścig o sprawność, doskonałość techniczną, precyzję kształtu. Nadrzędne staje się zaakceptowanie siebie na danym etapie życia. Ciało ludzkie może być piękne na różne sposoby - mówi Ewa Wycichowska, dyrektorka artystyczna warsztatów Dancing fairPlayce Poznań, w rozmowie z Martą Kaźmierską w Gazecie Wyborczej-Poznań.

Marta Kaźmierska: Kim są "Bardzo Dorośli", których zaprosiła pani na warsztaty na Naramowicach? Ewa Wycichowska: Od dłuższego czasu z coraz większą uwagą przyglądam się ekspresji ludzi dojrzałych i doświadczonych życiem, pracą i świadomością. Dotyczy to zarówno pracy z tancerzami, jak i osobami, które dopiero odkrywają ruch jako sposób na komunikowanie się ze światem, ze sobą, między sobą. Albo po prostu odnajdują tylko przyjemność w takim działaniu. Tu celem nie jest wyścig o sprawność, doskonałość techniczną, precyzję kształtu. Nadrzędne staje się zaakceptowanie siebie na danym etapie życia i dostrzeżenie jego walorów. Ciało ludzkie może być piękne na różne sposoby. I z pewnością w tańcu staje się aktem sztuki. Tancerzom zawodowym na pewnym etapie mówię, że mają teraz "nowe ciało-instrument".