powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Paweł Gędłek - pożegnanie

PAWEŁ GĘDŁEK miał raptem 35 lat, niezwykły talent, cudowny charakter, który sprawiał, że był człowiekiem ogromnie lubianym i, niestety, poważnie chore serce, które w niedzielę przestało bić. W piątek [17 września] krakowski aktor zostanie pochowany w rodzinnym Nowym Targu.

"Ukończył w 1993 r. krakowską PWST, by pozostać w niej jako pedagog. Debiutował jeszcze studiując we wrocławskim Teatrze Polskim w 1992 r. W tym samym roku wystąpił, grając po włosku, jako Pan 2 w światowej prapremierze Wdów Mrożka w Sienie. Rok później, w czasie łódzkiego festiwalu szkół teatralnych, dostał wyróżnienie i wówczas to zobaczył go jeden z jurorów - Jerzy Fedorowicz dyrektor Teatru Ludowego, i tak aktor wszedł do tego zespołu. Pozostał w nim do 1996 r., grając m.in. w Romeu i Julii, w Sprawie podejrzanej wg Białoszewskiego, w Mieszczanin szlachcicem, w Balladynie, w Czerwonych nosach.

Niestety, choroba nie pozwalała aktorowi na w pełni aktywne życie, niemniej wystąpił w kilku filmach, a od 2000 r. pojawiał się w serialu Plebania jako Romuś. Ostatnią rolę filmową zagrał w pokazywanym właśnie na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni Weselu, w reż. Wojciecha Smarzowskiego.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się o godz. 14.30 w nowotarskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Paweł Gędłek pozostawił żonę oraz synów w wieku 2 i 7 lat.

***

- Paweł był moim studentem, a także wieloletnim asystentem podczas mojej pracy pedagogicznej w PWST - powiedział nam Jan Peszek. - Kiedy przygotowywałem swój pierwszy spektakl dyplomowy Romeo i Julia, zagrał postać ojca Laurentego. Paweł był człowiekiem niezwykłej prawości, świetnym aktorem, który przez wczesną chorobę nie mógł tak intensywnie pracować w zawodzie, jak na to zasługiwał. Brak Pawła to brak w sercu, między ludźmi i w wierze, iż można pokonywać najtrudniejsze sytuacje poprzez pasję i miłość.

A zaprzyjaźniony z aktorem krakowski marszand Andrzej Starmach dodał: - Nasza znajomość trwała piętnaście lat i w pewnym momencie przerodziła się w przyjaźń. Ponieważ Paweł był niezwykle wesołym facetem, więc nie chcę w tych smutnych chwilach jeszcze bardziej wszystkich pogrążać. Opowiem historię związaną z serialem Plebania. Otóż na faks w mojej galerii regularnie przychodziły teksty kolejnych odcinków serialu z prośbą, bym przekazywał je Pawłowi. Oczywiście dotyczyły historii bohaterów z dużym wyprzedzeniem. Rzecz miała miejsce w czasie, kiedy gdzieś na aukcji, również z wyprzedzeniem, sprzedano za ciężkie pieniądze kolejne odcinki Harry'ego Pottera. Powiedziałem więc do Pawła, że mam wreszcie okazję zrobić interes życia - sprzedam na aukcji kolejne losy bohaterów Plebanii.

Wspaniały chłopak. Wszystkie kobiety mojego życia, czyli żona i córki to fanklub Pawła. Nigdy nie usłyszałem od nich tyle dobrego o sobie, co o nim".